Jest potrzeba, jest związek


Situationships to tzw. 'związki przejściowe'. W taki związek możesz wejść kiedy po prostu...czujesz potrzebę. Chociaż wg statystyk, tego typu związki najczęściej zaczynają się w okresie zimowym i trwają do wiosny.

Skąd w ogóle wzięłam takie pojęcie, informacje i temat na posta? Z czerwcowego wydania magazynu GLAMOUR. Trochę obowiązków ode mnie chwilowo odeszło to mam w końcu czas na nadrabianie przyjemności ;) Moją uwagę przykuł artykuł Angeliki Kucińskiej Sezon na związki. Po przeczytaniu byłam trochę w szoku, pokiwałam przecząco głową tak jakby mi się to tam nie mieściło, ale potem zaczęłam analizować swoje związki, związki znajomych i..pomyślałam, że może coś w tym jest? Ale pokolei!

Dla mnie to takie trochę aranżowane małżeństwo XXI wieku. Związek, w który wchodzimy z potrzeby, z wyboru (no z tymi małżeństwami to wiemy, że było jednak troszkę inaczej) no i przede wszystkim..z rozsądku a nie z serca.

Co ciekawe, tu nie chodzi (bynajmniej nie tylko) o zaspokojenie potrzeby 'poczucia bliskości' (tak jak w przypadku układu friends with benefits), ale z takiej relacji każdy bierze to, czego potrzebuje - dla niektórych jest to po prostu towarzystwo, kiedy np. po rozstaniu ciężko pogodzić się z samotnością, dla innych to może być sposób na lepsze samopoczucie i na odreagowanie, kiedy na przykład spotkamy bardzo towarzyską i zabawną osobę, z którą w dodatku dobrze się dogadujemy i która odgania nasze problemy czy dla kogoś innego to może być po prostu zaspokojenie potrzeby bycia z kimś, chociaż to mocno łączy się z pierwszym przykładem.

Nie musisz się zakochiwać, angażować emocjonalnie, nie planujecie razem przyszłości, nie jeździcie na rodzinne obiadki, nie afiszujecie się swoim "związkiem" przed bliskimi..randkujecie, zaspokajacie swoje bieżące potrzeby, żyjecie w symbiozie, jest Wam dobrze, jesteście na chwilę. Na przeczekanie tych gorszych chwil, gorszej pogody.

Stety-niestety, situationships mają różne oblicza, bo jak już wspominałam i jak dokładniej możecie przeczytać w czerwcowym GLAMOUR, ludzie są różni i różne są ich potrzeby. Czasami może chodzić tylko o wspólny wypad do kina, a czasami są.."zimną kalkulacją". Podając przykład z Glamu, wielu osobom może to podpaść pod sponsporing:

Situationship ma różne oblicza. Bywa wyrachowaną, zimną kalkulacją? Zdarza się. Zwłaszcza jeśli tracisz pracę i zamiast szukać nowej, instynktownie rozglądasz się za facetem, którego stać, żeby utrzymywać was oboje. Albo kiedy musisz wyprowadzić się z wynajmowanego miszkania i wolisz oszczędzić czas, który musiałabyś poświęcić na szukanie nowego, i pieniądze, które to nowe by cię kosztowało, i dorzucić się do czynszu jakiemuś miłemu chłopcu dysponującemu atrakcyjnym M2 w twojej ulubionej dzielnicy. Pomieszkasz trzy miesiące, w tym czasie na spokojnie rozejrzysz się za nowym lokum. Same korzyści, prawda?
No nie wiem. Korzyści na pewno są, ale czy w relacjach z ludźmi tylko o nie tutaj chodzi? Czy to dobry sposób na przetrwanie gorszych chwil? Czy wchodząc w takie relacje nie zapominamy czego tak naprawdę w związku szukamy? Że oprócz seksu, wyjścia do kina czy mieszkania przydałoby się jeszcze jednak to prawdziwe uczucie?

Amerykański psycholog, Robert Sternberg, w bardzo łatwy sposób potrafi wytłumaczyć dlaczego takie situationships to związki przejściowe..a mianowicie chodzi o tzw. teorię miłosnego trójkąta. Teoria ta zakłada, że aby dwoje ludzi mogło stworzyć czystą, szczerą relację to muszą zostać spełnione 3 warunki:

  1. pożądanie, czyli po prostu przyciąganie fizyczne
  2. intymność - znajomość drugiej osoby, zaufanie, troska oraz zdolność do trafnego oceniania jej stanów emocjonalnych
  3. zaangażowanie - coś czego na pewno w żadnej situationship nie znajdziemy, czyli odpowiedzialność za związek i przywiązanie

W przypadku totalnej desperacji, okropnego samopoczucia albo chwilowej potrzeby może i można wejść w taką sitationship, bo każdy potrzebuje kogoś u swojego boku, kto będzie nas rozśmieszał, wspierał, zapewni bezpieczeństwo, kto z nami pójdzie na kolację czy przytuli. Być może część z nas trwa nawet teraz w takiej relacji, ale nigdy się nad tym nie zastanawiała albo robi to nieświadomie. Może po dłuższym namyśle czegoś z tych trzech elementów brakuje?

Szkoda by było gdyby nasze życie było tylko takim czystym układem. Co sądzicie?

Photo by Fabrizio Verrecchia on Unsplash

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Copyright © 2017
fanaberie Patrycji
, Blogger