Dieta w pudełku - warto czy nie warto?


Dieta w pudełku robi się coraz bardziej popularna, dlatego też postanowiłam takowy catering sprawdzić :)

Żeby sobie sprawę trochę ułatwić skorzystałam z wyszukiwarki Cateromarket, gdzie można dobrać dietę idealnie dla siebie. Czy to bezglutenową czy odchudzającą, vege czy detoks - naprawdę do wyboru, do koloru. Potem ustala się miejscowość, kalorie (dodatkowo z boku jest kalkulator kalorii, który pomaga dopasować odpowiedni przedział kaloryczny), no i czas na ile potrzebujemy catering. Na koniec wyszukiwarka daje nam pasujące wyniki i to do nas należy ostateczna decyzja :) Tak i ja ostatecznie zdecydowałam się na Rukolę.


Jako, że oprócz spróbowania pudełkowego jedzenia myślę również nad przejściem na wegetarianizm, co w moim wypadku będzie wyjątkowo trudne, ponieważ mimo, że jestem coraz starsza to nadal jestem strasznym tadkiem-niejadkiem :( Ale już parę produktów udało mi się zamienić, ograniczyć albo nawet całkowicie wyeliminować także jestem dobrej myśli ;)

No i między innymi dlatego wybrałam Rukola - Twój catering dietetyczny. Jak się domyślacie wybrałam dietę wegetariańską a dzięki temu, że Rukola ma opcję jednodniową Wypróbuj nas!, która kosztowała mnie 35zł to postanowiłam najpierw wypróbować, a nie od razu rzucać się na głęboką wodę i brać np.umowę miesięczną. I cieszę się, że tak zrobiłam, bo nawet tygodnia bym w pudełku nie wytrzymała. Nie z takim trybem życia jaki aktualnie prowadzę. A może to zależy od organizacji czasu i przyzwyczajenia się?

Dzień wcześniej między 16 a 22 przyjechał do mnie miły pan z wyżej wspomnianego cateringu i wręczył taką oto torbę, którą możecie zobaczyć również wyżej. Także gotowanie w miniony poniedziałek miałam z głowy ;) Wszystkie pudełeczka elegancko zapakowane i opisane, wyglądały przepysznie aż się nie mogłam doczekać aż pierwsze z nich otworzę <3

Tak prezentowała się moja poniedziałkowa dieta. Prawda, że pysznie? :)

Wszystko byłoby spoko gdybym miała w swojej, sezonowej co prawda, pracy mikrofalę. Ciężko było przygotować sobie obiad bez takiego sprzętu, dlatego zostawiłam go w domu i dopiero po powrocie z pracy mogłam sobie kaszę pęczak, sałatkę i tofu (co za paskudna gąbka swoją drogą - już wiem, co pierwsze wyeliminuje z jadłospisu kiedy uda mi się w końcu przejść na wegetarianizm haha) zawijane w cukinie odgrzać i co gorsze, nawet nie warto było na nie czekać, bo to danie smakowało mi najmniej - to wszystko przez to tofu :( Dobrze, że potem mama poratowała mnie swoim cateringiem hahah

Śniadanko (jogurt, granola, arbuz) i drugie śniadanie (koktajl jagodowy z otrębami) były najlepsze! Zupa-krem dyniowa też była całkiem niezła, tyle że dla mnie trochę za słodka. Obiad, tak jak już wspominałam, nie przypadł mi do gustu, a kolacja (sałatka z jajkiem, cieciorką, warzywami i sosem) też nie była najgorsza - sos i cieciorka w ogóle mega super.

Absolutnie nie mogę winić Rukoli za to, że nie wszystko przypadło mi do gustu. tym bardziej, że wybrałam dla siebie (jeszcze) nietypową dietę. To była podwójna próba i dla pudełek i dla vege-jedzenia ;) Jedno i drugie średnio zdało u mnie egzamin - pierwsze przez brak podręcznej mikrofali a drugie przez jeszcze nieprzygotowanie organizmu i siebie na całe to "jedzenie trawy".

Swoją drogą jest to też dość droga zabawa, ale na pewno bardzo wygodna i zaoszczędząjąca dużo czasu. Wiadomo, że każdy (a jest ich sporo) catering rządzi się swoimi prawami itd., ale na przykładzie Rukoli wygląda to mniej więcej tak:

screen ze strony rukolacatering.pl

Ach, od tego pisania o żarciu aż zrobiłam się głodna.. idę na obiad, a Wam życzę udanego weekendu ;)

Jeżeli ktoś z Was też kiedyś korzystał albo nadal korzysta z tego typu cateringu niech da znać - jaką firmę polecacie albo też nie? Może jakieś wskazówki jak organizujecie sobie dzień z pudełkami?
Copyright © 2017
fanaberie Patrycji
, Blogger