Victoria + Kino na Szekspirowskim


Eee, nie wiem nawet od czego zacząć..wczorajszy film na Szekspirowskim był tak beznadziejny, że aż przypomina mi się ból dupy od siedzenie na tych kinowych krzesełkach..

Ten kto nie widział wczoraj na blogowym fanpejdżu to powiem jeszcze raz - atrakcją wczorajszego wieczoru była Victoria w Kinie na Szekspirowskim. Przeprzeddostatnia projekcja w tym kinie pod chmurką, więc aż głupio było w końcu nie skorzystać, tym bardziej że była to pierwsza edycja takiego kina na TS i tym bardziej, że planowałam to od początku lipca ;)


Wyjście trzeba było zgrać z różnymi grafikami w pracy także chcąc niechcąc wybór padł na Victorię z Madrytu, która chciała spróbować swoich sił we Wschodnim Berlinie. A, że prawdziwe życie w Berlinie toczy się na ulicy to bohaterka potrzebowała męskiego wsparcia: Sonne, Boxera i Blinkera. O Fussie ciężko tutaj wspomnieć, ponieważ chłopak na początku filmu zaczął tak świętować swoje urodziny, że nie był w stanie wziąć udziału w dalszej akcji :(

Dziewczyna pracowała w kawiarni, lubiła imprezować, była otwarta na ludzi (może trochę za bardzo), bardzo serdeczna i ultra głupia (albo to ja jestem głupia, że nie rozumiem tego fenomenu). Wracając z jednej z imprez poznała wyżej wymienionych berlińczyków i tu się zaczyna prawdziwa impreza!

źródło: naekranie.pl
Czasoprzestrzeń jest tutaj dziwnie zagięta, więc nad tym nie będę się za bardzo rozwodziła, bo jeszcze nie do końca rozgryzłam jak czas we Wschodnim Berlinie płynie, bo chyba wcale nie płynie albo płynie jak chcesz. No nieważne, Victoria musiała zejść z dachu żeby zdążyć otworzyć kawiarnię o 7, po czym wrócili jej nowopoznani koledzy, że jest akcja (Boxer był w więzieniu i to takie gangsterskie porachunki) - napad na bank, skołowanie kasy między 6:30-6:45, a Victoria zgadza się bez chwili zastanowienia na bycie driverem chociaż nie wie o co chodzi, no i co z kawiarnią? o.O

Do tego dziwnie rosnące uczucie pomiędzy Victorią i Sonne (który jest radosny i promienny jak słońce :D). Dziwnie, bo inaczej niż we wszystkich dobrze znanych nam komediach romantycznych. Tak w niemieckim stylu.

Na minus? Bezsensu przeciągane akcje, powtarzane sekwencje tak o 5 za dużo..aż złapała nas z A głupawka w najmniej odpowiednim momencie.. Znacie to uczucie (najczęściej w kościele) kiedy nie powinniście się śmiać a złapię Was taki "krejzol", nie chce puścić i wszyscy patrzą krzywym okiem? No cóż, śmiech na pewno jest najmniej pożądaną reakcją podczas sceny umierania, ale te sekwencje...ech. Na plus? Gangsterska akcja, strzelanina, pościg..gdyby nie ten wątek umarłabym na krześle z nudów, a ta część podniosła mnie z krzesła, zaciekawiła i sprawiła, że zrobiło mi się przez chwilę cieplej na tym dachu :)

Bardzo dobry film dla lingwistów! Dialogi przeplatane językowo - raz po angielsku raz po niemiecku, a do tego napisy polskie. Najlepsze praktyki!

Co jeszcze wyróżnia ten film? Brak soundtracku - rzadko kiedy się zdarza, że nie ma muzyczki w tle, co nadaje surowości filmowi, ale sprawia też, że człowiek skupia się bardziej na treści, na bohaterach, bardziej rozkminia, analizuje i..bardziej czuje się krzesłko. Ale jak najbardziej film tym brakiem zyskuje - amerykańskie produkcje faszerują nas tysiącami piosenek podczas projekcji, co przy komediach jest wskazane, ale przy tego typu filmach brak rozpraszającej muzyki wprowadza odpowiedni nastrój.

źródło: rozrywka.trojmiasto.pl
Idea Kina na Szekspirowskim jest mega super! Fajny klimacik, coś innego (a za to należy się dodatkowy plus biorąc pod uwagę to jak kino pod chmurką stało się ostatnio popularne), dobrze zorganizowane, żadnych chorych zasad, pełen luz, dobra akustyka, miła obsługa, ceny biletów naprawdę niskie (10zł). Dużo plusów, filmy może troszkę niszowe, ale to dobrze, można zobaczyć coś nowego, coś o czym nawet się nie słyszało i odkryć nowe produkcje, a że ceny biletów są tak bardzo kuszące to nic dziwnego, że tak dużo ludzi decyduje się na wizytę na dachu TS :)

Film no nie powiem..miał dobre momenty, ale czy mogłabym go z czystym sumieniem polecić? Na swoim filmwebie oceniłam go 5/10 i moim zdaniem jest to uczciwa ocena jako 'średni' - to było najdłuższe 138min w moim życiu.

Trochę deszczowo dzisiaj, ale mimo to życzę Wam (przynajmniej wewnętrznie) słonecznej niedzieli!
Copyright © 2017
fanaberie Patrycji
, Blogger