Sunrise Festival 2016 - dużo emocji, dużo zdjęć

sunrise festival bilet

Rok temu gadałyśmy z K o tym, że super by było pojechać na Sunrise Festival. W tym roku kiedy ruszyła sprzedaż biletów (jakoś styczeń/luty) A spontanicznie kupiła nam bilety <3 No cóż..potem było już tylko "Mamo, jadę do Kołobrzegu!" :D

Z 3 dni całej imprezy byłam tylko jednego dnia - w sobotę. Tak na spróbowanie, ogarnięcie co i jak..teraz jest ochota na więcej, ale to dopiero za rok :D

Atmosfera..oo rany, nie z tej ziemi!!!! Totalny czad! Już od wejścia pierwsze dźwięki nakręcały klimat, w powietrzu unosiła się niesamowita energia i..alkohol ;)

Na wejściu trzeba było rozmienić kasę na żetony kapitana Morgana, które..no cóż, moim zdaniem nie do końca były dobrym rozwiązaniem, tym bardziej, że za jedzenie nie można było nimi płacić, tylko za picie, co wyszło dopiero w środku.. Kolejnym minusem była kontrola, która była po prostu słaba. Może zależy na kogo się trafiło. Osoba, która sprawdzała mnie jakoś niekoniecznie była ciekawa czy nie wnoszę jakiś niepożądanych substancji albo akcesoriów.

Ale to tylko tyle z rzeczy, które mam do zarzucenia. Wolałam je wyrzuć z siebie na początku żeby dalej przejść już do samych przyjemności ;)

Tego dnia grali dla nas m.in Quintino, Jauz, Shermanology, Headhunterz, KSHMR, Skytech&Fafaq i siostry Nervo.

Wszyscy niesamowici, z magiczną energią i siłą, widać było, że jara ich to, co robią, że jest to ich pasją :) Uwielbiam patrzeć na ludzi, którzy robią coś albo mówią o czymś z pasją. Lubię tę iskierkę w ich oczach, ten podjarany wyraz twarzy i ani chwili zmęczenia <3

sunrise festival nervo

sunrise festival rehab

sunrise festival headhunterz

A chamstwem byłoby niewspomnienie o R3HABie, który moim zdaniem dał najlepszy popis, normalnie pogrom!!!

To przy jego setach wyskakałyśmy i wytańczyłyśmy się najbardziej. Grał świetnie, oprócz tego złapał znakomity kontakt z publicznością no i oczarował nas wszystkich <3<3

sunrise festival instagram
www.instagram.com/patrycjanicka

Oprócz stref gastro i stoisk z sunrisowymi gadżetami do wyboru były dwie sceny: Parking i Amfiteatr. Mimo, że były w dość niedużej odległości od siebie artyści nie zagłuszali siebie nawzajem, a nawet powiem więcej - przechodząc od jednej sceny do drugiej dźwięki idealnie przechodziły od Parkingu do Amfiteatru (albo na odwrót).

Co do cen to jeżeli chodzi o napoje (bezalkoholowe jak i alkoholowe) to było, mimo wszystko, całkiem spoko, bo ceny zamykały się w 14 zł, przy jedzeniu za często mnie nie było, ale hot-doga kupiłam za dychę - jak na tego typu event to i tak nie najgorzej ;)

Niestety idąc na taki festiwal oprócz biletu trzeba liczyć się z "kosztami dookoła", takimi jak jedzenie, picie. W przypadku imprez w innym mieście czy kraju trzeba także doliczyć koszty dojazdu, przeżycia pomiędzy dniami festiwalowymi. Jednak moim zdaniem warto sobie coś takiego zaplanować i wybrać się na tego typu imprezę - jest to fantastyczna przygoda! Takiej energii nie odda nam odsłuchanie utworu na mp3 czy yt ani nawet melanż w klubie ;)

Całość oceniam na 5+. Naprawdę coś niesamowitego, nieziemskiego i przewspaniałego!!!!

sunrise festival na maxxxa

sunrise festival siostry nervo

sunrise festival rehab quintino

Także nawet jeżeli nie jesteś fanem #1 muzyki klubowej (sama nie znałam części dj'ów), ale lubisz potupać sobie nóżką, marzy Ci się taka porządna, całonocna (aż do wschodu słońca) impreza w mega towarzystwie i z naprawdę dobrą muzą to koniecznie wybierz się na Sunrise Festival :D

Dla zainteresowanych: bilety kupiłam tu

Trzymajcie się!
Copyright © 2017
fanaberie Patrycji
, Blogger