Dookoła "Zanim się pojawiłeś"

źródło: multikino.pl
U każdego w życiu pojawia się osoba przed której pojawieniem się wszystko wyglądało inaczej. Pod wpływem której zmieniamy się. Zmieniają się nasze nawyki, wychodzą na wierzch nasze najlepsze cechy, życie nabiera kolorów. Po tym ponoć poznaje się prawdziwą miłość.. Może i tak, ale czy miłość jest na tyle silna, by zmienić nasze decyzje?

Wiadomo, że są wyjątki od każdej reguły, każda historia jest inna, a przypadek przypadkowi nierówny.. Zanim się pojawiłeś jest bardzo ciekawą, momentami zabawną i mega wzruszającą historią (trochę pokroju Pamiętnika i Szkoły uczuć). Nie jest to typowy film romantycznym, gdzie fabuła kręci się tylko i wyłącznie wokół tematu love, można dopatrzyć się również innych, równie ważnych wątków - choroby, opieki nad niepełnosprawnym, rodziny a także ciężkich decyzji i zmian.

Nie będę się rozwodziła nad filmem jako filmem, bo jest on typu po prostu "must see" (i to nie tylko dla dziewczyn), ale raczej nad jego treścią a konkretniej nad wpływem miłości na nas i nasze podejmowane decyzje.

Czy pół roku to wystarczająco dużo by uczucie się dostatecznie rozwinęło? Czy pół roku to czas podczas którego może zmienić się nasza dawno podjęta decyzja? Czy pół roku to w ogóle wystarczająco długo do czegokolwiek?

Czy podejmowanie decyzji w zgodzie z sobą to objaw egoizmu? A może nakłanianie drugiej osoby na zmianę decyzji dla swojego dobra jest gorszą odmianą egoizmu?

Każdy myśli, że uczucie załatwi wszystko, ale tak nie jest. Samą miłością człowiek nie żyje. Niestety. Jest to aspekt z pewnością podbudowujący w ciężkich chwilach, upiększający nasze życie a także uskrzydlający nas. Jednak niestety nie rozwiązuje każdego problemu i nie sprawia nas niezniszczalnymi. No sorry, ale nie. I świetnym przykładem jest wyżej wspomniany film.

Miłość zmienia oboje bohaterów. Will zaczyna bardziej doceniać życie, cieszyć się każdą chwilą a także lepiej traktować ludzi, którzy się nim zajmują, pomagają mu i wspierają. Lou dalej jest totalną wariatką w swoich pasiastych rajstopach, fikuśnych butach i kolorowych kieckach, ale staje się bardziej pewna siebie, czuje się doceniona, dostaje wiatru w żagle i czuje się gotowa do przystąpienia do działania. Oboje zmienia ich uczucie na lepsze, ale czy zmienia ono wszystko dookoła?

Will podjął ciężką, dla niektórych nie do przyjęcia, decyzję..dał sobie i swoim bliskim pół roku na ewentualną zmianę, oswojenie się z tą myślą.. Lou nazywa go egoistą kiedy odmawia on zmiany decyzji. Czy ma rację? A czy to nie ona jest większą egoistką prosząc go by zmienił zdanie, by podjął decyzję wbrew sobie? Co wiązało się ze skróceniem własnego cierpienia, ale przedłużeniem cierpieniem ukochanego. Czy w takim momencie można kogoś oskarżać o egoizm?!

Ta przepiękna historia, dwojga młodych ludzi, z wielkim potencjałem i ambicjami niestety nie gwarantuje samych uśmiechów i dobrych wieści. A może to cudowne uczucie, które ich łączy nie jest wystarczające silne, by pokonać wszelkie przeciwności losu, by wszystkie zmartwienia i problemy ulotniły się?!

No niestety. Świat seriali i filmów bardzo często karmi nas miłością cudowną, bezgraniczną, nieskończoną, ułatwiającą życie i potrafiącą zakończyć wszystkie problemy. No niestety. Tak nie jest. Nie zawsze.

W życiu potem ciężko nam określić, co jest prawdziwą miłością, bo nie zawsze równa się to z tym, co nam przedstawiają na ekranach. Oprócz wspaniałej romantycznej miłości toczy się także normalne, codzienne życie. Praca, obowiązki, własne potrzeby, problemy..

Miłość choć jest wspaniała to nie ściągnie nas z wózka, nie zrekompensuje nam tragedii.. Wydawać by się mogło, że Will przesadza, a kto z nas był w takiej sytuacji? Łatwo jest go oceniać siedząc na krześle, z którego możemy wstać w każdej chwili, o własnych siłach..

Jednak na całe szczęście miłość jest na tyle silna, by pomóc uszanować decyzje drugiej osoby i spełnić jej życzenia :)

Udanej niedzieli!
Copyright © 2017
fanaberie Patrycji
, Blogger