Wnętrze jest zewnętrzem

źródło: weheartit.com
Pitu-pitu czy czysta prawda?

Na pierwszy rzut oka wydaje się trochę głupie, a raczej banalne, co? Ale tak po dłuższym zastanowienia ma to jakiś sens, nie uważacie?


Człowiek myśli, że może wszystko ukryć, że nic nie widać, ale widać wszystko. Niestety. Nie każdy zwraca nam na to uwagę, ale ludzie to widzą i my też to widzimy, chociaż nie chcemy - chociażby w lustrze.

Możemy nałożyć maskę, możemy udawać, ale czy to nie oczy są zwierciadłem duszy? Możemy się uśmiechać, możemy kłamać, a i tak w naszych oczach widać, co innego. Widać prawdę.

Możemy mówić, że jest okej, że czujemy się dobrze i nawet ślepo w to wierzyć, ale zmęczenie i zmartwienia są wymalowane na twarzy jak mróz na oknie.

Nasza cera się zmienia, nasze oczy się zmieniają - zmienia się kolor, kształt, wyraz. Zmienia się ton naszego głosu, postawa i gestykulacja.

Najbliżsi (i ci najbardziej spostrzegawczy) tym bardziej to zauważą!

Oprócz tegowidać naszą przeszłość. Wszystko odbija się na naszym zachowaniu, zostawia piętno w charakterze, kontroluje nasze relacje z innymi ludźmi oraz nastawienie do samego siebie. I to też widać - chyba najłatwiejszy do zauważenia aspekt.

Jednak niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, nie zastanawia się nad tym, tylko od razu ocenia drugą osobę. Tutaj jednak wina jest po obu stronach!!!

Jedni oceniają, a drudzy są niedostępni. Czy nie łatwiej byłoby gdybyśmy mówili sobie prawdę?

Nie mówię tu o opowiadaniu każdej napotkanej osobie swojej historii życia. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność.

Raczej mam na myśli większą bezpośredniość, szczerość i przedstawianie faktów takimi jakie one są. Wszyscy jesteśmy ludźmi! Mamy podobne problemy, zdarzają nam się życiowe potknięcia, gorsze dni czy podjęcie błędnej decyzji - nie bójmy się o tym mówić, nie mówię żeby paplać o tym na prawo i lewo czy pisać za każdym razem posty na facebook'u, ale nie wstydźmy się naszych porażek czy wad! Mówmy o tym otwarcie, jakby to było coś normalnego - BO JEST.

Chętnie chwalimy się naszymi sukcesami, czasami nawet w nadmiarze, to czemu nie mówimy o tym, co złe?

Nie użalajmy się nad sobą ani nie płaczmy nad rozlanym mlekiem. Tylko spróbujmy wyciągnąć z każdej nawet minusowej sytuacji plusy - przestroga na przyszłość, kolejne doświadczenie, wzmocnienie charakteru. Niech będą one nauką dla nas, a my bądźmy naukami dla samych siebie i dla siebie nawzajem :)

Nie mówienie wprost nawet o tym, co nie tak. Nakładanie masek czy zagryzanie warg nie pomaga tylko utrudnia i komplikuje nasze relacje i życie.

Ktoś powie "zdarzają się wyjątkowe sytuacje, kiedy inaczej nie można". No tak, ale skąd się to wzięło? To ludzie tworzą atmosferę i relacje. Wszystko działa jak domino. Jak poleci jeden klocek, kolejne lecą pod wpływem nacisku poprzedniego.

Weźcie to pod uwagę!

Zróbcie mały eksperyment i sprawdźcie czy zauważycie jakieś zmiany. Nie ukrywajcie się, nie ukrywajcie swoich myślni, swoich wad ani zalet. Noście się z tym jak z najlepszymi ubraniami!

Ja też zrobię eksperyment, będę pracować nad sobą, spróbuje ułatwić życie sobie oraz innym. Tak, ja też! Bo taki problem mam ja, Ty, Twój przyjaciel/Twoja przyjaciółka, ciotka czy sąsiad ;)

Dając więcej zrozumienia samym sobie, automatycznie dajemy je również innym!

Życzę udanego eksperymentu, owocnych przemyśleń i miłego wieczoru!
Copyright © 2017
fanaberie Patrycji
, Blogger