Amatorki - recenzja


Kto z nas nie jest amatorką/em? Zawsze znajdzie się dziedzina, w której będziemy kuleć. Z początku albo przez cały czas. Czasami jest to spowodowane brakiem wiedzy i umiejętności, które można nabyć, a czasami - zbytnią nadgorliwością, niecierpliwością i chęcią stworzenia czegokolwiek natychmiast, co ciężko okiełznać.

Tak jest w przypadku dwóch kobiet - bohaterek spektaklu Amatorki - Brigitte (Dorota Androsz) oraz Pauli (Katarzyna Dałek). Obie bardzo pragną miłości, stworzenia idealnego związku oraz założenia rodziny. Jedyne, co je różni to to głębsze podejście do sprawy. Dla Brigitte jest to taka mała życiowa stabilizacja, którą zapewnić jej mają mąż i dzieci, jednocześnie będąc cały czas w samym centrum, dla Pauli jest to coś wyjątkowego, coś wspaniałego, co ma nie tylko dać jej szczęście, ale również sprawić, że będzie lepsza od swoich koleżanek. Obie są bardzo zdeterminowane i ukierunkowane na określone cele. I wydawać by się mogło, że wymienione cechy prowadzą tylko i wyłącznie do sukcesu. No niestety nie zawsze. To właśnie one je zaślepiają i sprawiają, że obie bohaterki tworzą tylko z pozoru szczęśliwe związki, pod których szatami kryje się smutna, a wręcz brutalna rzeczywistość.

Jeżeli chodzi o panów: Heiz'a (Piotr Biedroń) oraz Erich'a (Piotr Domalewski) to sprawa jest dużo prostsza. Obaj czują się "panami i władcami" w swoich związkach. Miłość to jest to, co daje im poczucie siły oraz władzy i panowania nad kobietami. Jedyne co ich różni to problem alkoholu. Erich go ma, a Heiz nie. Sprawia to, że postać pierwszego bohatera staje się bardziej brutalna, momentami nawet przerażająca. Jednak jeżeli chodzi o żeńską część widowni to moim zdaniem, mimo swojego poważnego problemu, szybciej zdobędzie on sympatię, a może nawet serca. Erich jest mieszanką wybuchową - przystojny, zabawny, chwilami zawiadiacki, bywa romantyczny, ale też zimny i brutalny. Typ zimnego drania: wersja hard. Z kolei Heiz sprawia wrażenie takiego niby dojrzałego, niby jeszcze nie chłopca, który z jednej strony chciałby być w związku i czuć tę władzę nad kobietą, a z drugiej - w głowie mu jeszcze flirty i fantazje z innymi kobietami.

Są jeszcze rodzice (Małgorzata Brajner, Krzysztof Matuszewski), którzy również tworzą dość nietypową parę. Żyją ze sobą, chociaż wcale nie wyglądają na szczęśliwe i spełnione zestawienie. Nie są oni ani wsparciem dla siebie ani dla swoich dzieci.

Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, która łączy występujące w spektaklu kobiety - świadomość ich ciał. Wiedzą, że jest to ich największy atut oraz najsilniejsza i najbardziej skuteczna broń jeżeli chodzi o walkę z mężczyznami. Stąd duża rola nagości w całej sztuce. Kiedy widzowi wydaje się, że ona już nie szokuje to następuje taki moment w przedstawieniu kiedy zmienia zdanie.. ;)

Koniec jest dość niespodziewany, dla niektórych być może nawet szokujący. Jednak warto wytrwać do końca, by zobaczyć spokój na scenie oraz wyjątkową delikatność Pauli.


Amatorki
zostały wyreżysowane przez Ewelinę Marciniak na podstawie powieści Elfriede Jelinek. Jest to bardzo ciekawa forma tego dramatu, świetnie oddająca główny wątek jakim jest prawdziwy ludzki dramat, który przedstawiony jest w sposób ironiczny, czasami nawet zabawny oraz lekko wyolbrzymiony.

Gra aktorów, ich zaangażowanie oraz serce włożone w cały spektakl są widoczne na scenie, na co niepodważalnym dowodem jest efekt całego "show". Choreografia, momentami wf'owa oraz musicalowa, nadaje tempa oraz kolorytu całemu przedstawieniu. Poprzez powtórzone sekwencje wykonywanych przez aktórów czynności oraz ich energie.

Moje zdziwienie, które pojawiło się już na samym początku sztuki, kiedy to jedna z bohaterek zdjęła swoją koszulkę, a druga w kącie sceny "lizała się" z jednym z bohaterów (wtedy też nastała lekka konsternacja, czy aby na pewno trafiłam na dobre przedstawienie), przemieniało się w zachwyt zmiksowany z niezrozumieniem, następnie przeszło w totalne niezrozumienie i polegało tylko na oglądaniu, i przyswajaniu treści aż w końcu przeszło do dziwnego zadowolenia i zachwytu pewnego rodzaju artyzmem, kiedy w końcu dojechałam do domu i przetrawiłam to, co właśnie zobaczyłam.

Szokując nie tylko bawi, ale również uczy i daje do myślenia..

Mam nadzieję, że zaczęliście przyjemnie majówkę i mam nadzieję również, że tak ją skończycie :) Dobrej nocy!
Copyright © 2017
fanaberie Patrycji
, Blogger