Subway - wersja studencka


Idealny student: melanżuje do oporu, regulaminowo wykorzystuje swój kwadrans studencki, robi wszystko na ostatnią chwilę albo..wcale, przed egzaminem spędza noc z litrami kawy/energetyków i stosem notatek, a kiedy nadejdzie go chwila reflekcji okazuje się, że w portfelu ma tylko parę groszy. Oczywiście to tylko stereotyp, ale każdy stereotyp w niektórym przypadkach się sprawdza. No, bo w końcu skądś one się biorą, prawda? :) 


Ale dzisiaj chciałabym się skupić bardziej na tym drugim obrazku. Wiadomo, czy się pracuje czy nie, życie studenta bywa ciężkie, szczególnie jeżeli chodzi o wydatki. Wyjście z grupą na piwo, 3 okienka w porze obiadowej w ciągu tygodnia, regularne imprezy ze starą paczką i do tego codzienne życie, no i pieniędzy ubywa szybciej niż przybywa.

Żeby żyć trzeba jeść, nie ma wątpliwości, więc trzeba sobie jakoś radzić. Staram się jak najczęściej dzień wcześniej przygotować coś ambitnego do jedzenia, ale nie zawsze jest tyle czasu w domu wieczorem albo luka jest tak duża, że tak czy siak trzeba coś konkretnego do jedzenia ogarnąć na mieście lub przy kampusie.
Wtedy najczęściej chodzimy z częścią grupy do Manekina, czyli jednej z lepszych naleśnikarni w Gdańsku, gdzie ceny nie zwalają z nóg, za to wybór i jakość tak! Ostatnio jednak trochę nam się przejadło i postanowiliśmy się rozejrzeć za czymś innym..

Wczoraj wybór padł na Kanapowo. Bar kanapkowy ideą podobny do Subway'a, który niektórzy uważają za zbyt drogi, hmm, ja bym się tu niestety nie zgodziła, zestaw z maka kosztuje podobnie, a czasami nawet więcej, a taka kanapka z warzywkami jest dużo zdrowsza. No, ale zależy co kto woli i jakie ma możliwości.

Kanapowo to dobra opcja podczas każdego okienka. Przygotowanie takiej kanapki jak i zjedzenie to tak naprawdę chwila moment, więc nawet w okienku 45minutowym można na spokojnie obrócić.

Wystrój, ceny, wybór jak i wygląd samych kanapek to taki właśnie Subway - wersja studencka. Nie mam zamiaru porównywać obydwóch miejsc pod poszczególnymi względami, bo nie taki jest zamiar tego wpisu. Zresztą oba miejsca są ukierunkowane na trochę innych klientów także myślę, że pod tym względem oba świetnie spełniają swoją rolę.

Bar nie jest zbyt duży, wnętrze jest pomalowane żywymi kolorami, z wygodnymi sofami - całość tworzy taką "chwilową" atmosferę, typowo studencką: "wchodzę, łapię kanapkę i lecę na wykład". A oprócz kanapek do wyboru mamy również napoje takie jak: John Lemon czy The Haze oraz różnego rodzaju soki, w dodatku robione na świeżo ;) Wybór może nie jest jakiś ogromny, ale na taką szybką, ciepłą przekąskę żeby nie męczyć kolejnej bułki z szynką czy serem to jest wytarczający. A całości największego uroku dodaje pan stojący za paletą warzyw i dodatków, który naprawdę troszczy się o każdego klienta z osobna, starając się zagadać chociaż jednym zdaniem.

Także czasami jednak dobrze jest dołożyć te 1,50zł do zwykłej bułki i zjeść ciepłą, smaczną i wypasioną kanapkę, która daje nam komfort na czekającym nas wykładzie, i jednocześnie trochę zaoszczędzić.

Jednak kiedy obok siebie stałyby Subway i Kanapowo poszłabym za głosem serca i wybrała to pierwsze. Tym bardziej, że ostatnio mam farta i nieświadomie wybieram kanapki dnia, co wiąże się z wielką uciechą przy kasie :D

A na miły wieczór i dobrą noc tym razem podsyłam Wam Dawida Podsiadło żebyście zawsze patrzyli w dobrą stronę ;)


Copyright © 2017
fanaberie Patrycji
, Blogger