TED talks - Amy Cuddy - Your body language shapes who you are


Znacie (a może nawet regularnie oglądacie) TED talks? Ja poznałam niedawno. Tak naprawdę to w ogóle na studiach i to jakieś 3/4 miesiące temu.
Jedna z naszych doktorek bardzo lubi takie psychologiczne, a zarazem praktyczne formy nauczania, czym stara się nas stopniowo zarażać.

Muszę przyznać, że jest to ciekawa alternatywa dla takiego zwykłego gadania, a przy okazji można posłuchać innego akcentu, co wspomaga naukę i dowiedzieć się czegoś ciekawego. Język i sposób mówienia na Tedzie z reguły nie są zbyt trudne do zrozumienia także dla osób chcących się nauczyć lub doskonalić język jest to świetny sposób, bo nawet jeżeli mamy pewne wątpliwości to istnieje możliwość włączenia napisów. No, ale przejdźmy do tego konkretnego programu.

Ostatnio zaczęliśmy na zajęciach oglądać wykład Amy Cuddy pt. Your body language shapes who you are, w wolnym tłumaczeniu: Twój język ciała pokazuje kim jesteś. Dużo się już o tym słyszało, że to jak układamy ręce podczas przemówienia, gdzie patrzymy kiedy z kimś rozmawiamy czy nawet jak układamy nogi gdy siedzimy ma ogromne znaczenie. Niby się słyszało, ale najczęściej jednym uchem się wpuszcza, drugim wypuszcza i rzadko kiedy, mało kto się do tego tak naprawdę stosuje. A szkoda!

Przybliżę Wam w skrócie to, o czym mówi Amy, a całość polecam obejrzeć na własną rękę (poniżej wkleiłam filmik z YT, ale oczywiście znajdziecie również ten jak i inne programy na TED.com), co by odebrać to na własny sposób i przypasować do swojej sytuacji.

Amy Cuddy, może i krótko, ale bardzo konkretnie, przedstawia typowe ludzkie zachowania, opierając się na przykładach z życia. Porównuje dwie bardzo wyraźne postawy: otwartą, charakterystyczną dla ludzi silnych i pewnych siebie, oraz zamkniętą, która (jak łatwo się domyślić) jest charakterystyczna dla osób, które wolą się nie wychylać i nie zwracać na siebie uwagi, jednocześnie wiele na tym tracąc.

Ale nie martwcie się, dla tych, którzy bardzo często przyjmują zamkniętą postawę jest nadzieja - wystarczy tylko nad sobą trochę popracować! Codziennie 2min czy to w domu przed wyjściem czy w łazience na wydziale, w biurze, gdziekolwiek, kiedy jesteście sami, przyjąć jedną z pozycji proponowanych przez Amy + postarać się zmienić myślenie, a z czasem powinniście zauważyć u siebie zmiany :)


Będąc na studiach często czuję straszną presję bycia wiecznie aktywną, udzielania się, pytania, bo "przecież taki jest cel tych studiów". Niby racja, ale są dni kiedy chciałoby się po prostu przyjść na wykład, posiedzieć, ponotować lub nie i wyjść. Niestety studia filologiczne mają to do siebie, że przeważnie są małe grupy i każdy czuję się jak pod mikroskopem. Dlatego chcąc nie chcąc trzeba się w końcu przełamać.

Presja jest męcząca. W każdej dziedzinie. Więc jeżeli nie mamy wyjścia trzeba znaleźć jakiś sposób żeby sobie z nią poradzić. Ja swój sposób chyba (nie chciałabym zapeszyć) już znalazłam... fake it until you make it.
Czeka mnie dużo pracy nad sobą, bo jak wiadomo nic nie przychodzi od tak, a praca nad sobą jest jedną z trudniejszych, ale mam nadzieję, że dam radę tak długo fake it, until I become it!

Życzę Wam spokojnego wieczoru, zbierzcie siły na kolejny tydzień i uważajcie, co pokazują Wasze ciała! ;)
Copyright © 2017
fanaberie Patrycji
, Blogger