Fanaberie z donutami w Tłusty Czwartek


Jak mówi 3. przykazanie: "Pamiętaj, abyś dzień święty święcił"! Może tłusty czwartek to nie do końca Boże święto, no ale chyba głupio się nie zastosować i nie zjeść pączka czy dwóch? Ewentualnie siedmiu....

Pączki pączkami, ale to donuty mają to coś! Zgodzicie się? :) Zawsze marzyło mi się żeby zrobić takie ładne jak z obrazka, ale od kiedy zaginął sprawdzony "babciny przepis" nie robię wcale albo wychodzą nie takie. Tak jak na przykład dzisiaj....

Znaleźliśmy z moim lubym przepis na donaty z twarogiem, który brzmi tak:
  • 30dag twarogu
  • 2 jajka
  • 0,5 szklanki cukru
  • 0,5kg oleju
  • 2,5 szklanki mąki
  • 1/4 kostki masła
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczka octu
I za cholerę go nie polecam! Nie dość, że mam traumę po przedszkolu to jeszcze teraz twaróg dał mi kolejny powód żeby go nie lubić. W smaku, nie powiem, były bardzo smaczne, ale ta niby 'szybka i przyjemna robota' wcale taka nie była, tylko męcząca, długa i uciążliwa, a proporcje to polecam sobie samemu ustalić, bo te w przepisie mają się nijak ani do ilości ani do jakości.
Nie uważam się za super kucharkę, więc zawsze z początku trzymam się ściśle proporcji, ale kiedy widzę, że coś idzie nie tak to robię na tzw.czuja. I w tym przypadku tak było z mąką. Metodą prób i błędów, po dodaniu chyba z 4x więcej niż w przepisie mąki te donaty zaczęły jakoś wyglądać.

Najprzyjemniejszą częścią było dekorowanie. Wybór padł na zwykły lukier, zieloną polewę i tradycyjnie - cukier puder. Oprócz tego różnego rodzaju posypki: czekoladowe, owocowe, srebrne kulki i inne. Była jeszcze mleczna polewa z orzechami, ale...

Chcieliśmy przyspieszyć, i tak już długo trwającą, pracę. A wiadomo "co nagle, to po diable". Do zwykłego lukru trzeba było dodać gorącej wody - dopiero wstawiona. Zieloną polewę wstawić do garnka z gorącą wodą - dopiero wstawiona. Mleczną z orzechami można było albo zrobić tak jak zieloną albo w mikrofali ustawiając na najniższą moc. Stwierdziliśmy więc, że można spróbować i przynajmniej zaczniemy już dekorować. Taaa. Po niecałych 2min słyszymy niepokojące dźwięki. Luby wyłącza mikrofalę, uchyla powoli drzwiczki, a tam? Polewa częściowo rozlana po mikrofali i smród plastiku.
Podsumowując: tej metody robienia polewy zdecydowanie nie polecam.

Także jeżeli też kiedyś walnęliście jakiegoś faila przy gotowaniu (albo nie tylko) to pamiętajcie, że uczymy się na błędach, także Donut worry! :)



A efekt dzisiejszego pieczenia możecie zobaczyć tu albo tu!
Copyright © 2017
fanaberie Patrycji
, Blogger