"To nie ja, to moja Schauma"


Długie, krótkie, ciemne, jasne, rude, farbowane, kręcone, proste, w warkoczu, kitku czy rozpuszczone..nieważne. Ważne żeby były niezniszczone i zadbane.

Już od przedszkola miałam problemy z włosami. Wiecznie słabe, cienkie, kruszące się.. Nie było sensu zapuszczać, więc jedynym rozwiązaniem było ścinanie na krótko. Moja mama zawsze nad tym ubolewała, że taka ładna dziewczynka, a takie brzydkie włosy :(
W końcu pojawiło się rozwiązanie na uciążliwy i przykry problem. Rozwiązanie, które stosuję do dziś i jest częścią mojego magicznego trio.

Magiczne trio:
  • Domowa maseczka na włosy z żółtkami, olejkiem rycynowym
    i cytryną

    W zależności od długości i grubości włosów (ja mam włosy za łopatki, średniej grubości i daję 2x żółtko) dajemy żółtka (z jajek wcześniej wyciągniętych z lodówki), np.na jakiś stary talerz albo do szklanej lub porcelanowej miseczki, do tego jedną, dwie krople olejku rycynowego i kilka kropel cytryny. Mieszamy i taką mieszankę kładziemy na włosy, owijamy specjalnym czepkiem albo ewentualnie foliowym woreczkiem i ręcznikiem lub tzw. turbanem - głowa musi mieć ciepło. I tak trzymamy 1/1,5h, jak się nawet przez nieuwagę potrzyma trochę dłużej to się nic nie stanie, ale nie można też przedobrzyć. Potem normalnie myjemy włosy.
    cytryna - dodaje włosom blasku
    olej rycynowy - działa jak balsam na skrórę głowy, odżywia zniszczone (i suche) włosy
    żółtko - wygładza łuski włosów i dodatkowo je wzmacnia
  • Navratna Oil, HIMANI
    Kompozycja 9 ajurwedyjskich ziół, która nie tylko odżywia włosy, ale także działa relaksująco, łagodzi stres i napięcie. Kluczową sprawą przy nakładaniu tego oleju na skórę głowy jest masaż. Dopiero wtedy wszystkie jego właściwości aktywują się i pełnią swoje funkcje. I podobnie jak wyżej olej trzymamy na głowie ok.godziny, tylko tym razem nie musimy zakładać żadnych czepków ani turbanów ;) wystarczy związać włosy.
    Olej jest łatwo dostępny w Internecie, niestety nie widziałam go, przynajmniej u siebie, w żadnej stacjonarnej aptece. Koszt to ok.20zł (+przesyłka).
  • Serum do włosów prosto z Maroka - olej arganowy
    Będąc w Maroku nie kupić działającego cuda produktu arganowego to grzech! W wersji na cerę, ogólnie na skórę, na różne zdrowotne dolegliwości, do parzenia, do smarowania, do mycia - do wyboru do koloru, polecam!
Niestety nie mogłam znaleźć nigdzie takiego samego serum, ale w aptekach czy w Internecie jest dużo innych, o podobnych właściwościach produktów.
Nie stosuję go bardzo często, ale systematycznie. 3 krople na rękę, raz w tygodniu. Wcieram głównie w końcówki, resztą trochę czochram włosy i teraz kiedy idę do fryzjera to już nie słyszę, że muszę obciąć 5cm z końców, tylko 2cm, co znaczy, że spełnia swoją rolę :) 
Główną właściwością oleju arganowego, jeżeli chodzi o włosy, jest ich nawilżenie.
W przeciwieństwie do jedwabiu, który kiedyś podobnie używałam, niestety nie do końca wiedząc o jego niekorzystnych właściwościach, jak np.wysuszanie i niszczenie włosów. Może to było spowodowane złym wyborem marki, a może nie. W każdym razie zraziłam się i teraz tylko ufam temu, który obecnie używam.

Ok.roku temu moje włosy, podobnie jak w przedszkolu, były słabe, wypadały i były cienkie. Stosowałam wtedy w/w maseczkę i navratna oil 2x w tygodniu, do tego 1x marokańskie serum, czyli przez 5/7 dni ciągle coś nakładałam, ciągle coś wcierałam. Nie powiem..było to trochę uciążliwe, ale chcąc uratować sytuację i osiągnąć zadowalający mnie efekt musiałam na początku stosować wszystko częściej i przede wszystkim systematycznie!
Po pół roku, kiedy poszłam już kolejny raz do fryzjera żeby 'profilaktycznie' podciąć końcówki, w końcu usłyszałam, że te moje włosy to teraz niebo a ziemia. No w końcu :)))
Jeszcze jakieś 2 miesiące podtrzymałam tą częstotliwość i już od paru miesięcy stosuje wszystko po razie.

Oprócz tego zmieniłam zwykłą, plastikową szczotkę na Tangle Teezer, co też poprawiło stan moich włosów i co jakiś czas piję Gelacet (w stacjonarnych aptekach jest również dostępny i dobrze jest sprawdzić w kilku, bo mogą się różnić cenowo), który oprócz na włosy działa również na skórę i paznokcie. Kiedyś brałam też Skrzypovitę, ale niestety tylko za pierwszym razem widziałam poprawę, kiedy wróciłam do niej po paru miesiącach niestety nie widziałam żadnego efektu.

Tak o to wygląda moja walka z włosami. Ostatnie bitwy mam wygrane i liczę na dalsze sukcesy.
Warto pamiętać również, że oprócz dbania o włosy na zewnątrz, używając różnego rodzaju olejków i maseczek, trzeba także pomyśleć o pomocy od wewnątrz, bo to, co jemy i myślimy także widać na naszych włosach.

No i przede wszystkim, bądźcie systematyczne, bo włosy to lubią! ;) 
Copyright © 2017
fanaberie Patrycji
, Blogger